niedziela, 29 maja 2011

brak gruntu pod nogami...


ciężki okres za mną...a może jeszcze nie za mną...brak gruntu pod nogami...brak zrozumienia...

ostatnio z dużym trudem dawałam sobie radę z poukładaniem spraw...wszystko zwaliło się na mnie jednocześnie...
śmierć ojca mojej przyjaciółki spotęgowała poczucie bezradności i niemocy... brak rozmowy na ten temat z kimkolwiek sprawił że to wszystko okropnie mnie przygnębiło...
do tego wszystkiego moja siostra która rani mnie praktycznie na każdym kroku (może nieświadomie ale nie ważne) wiedząc że pewne kwestie są dla mnie bardzo ważne...pewne kwestie czyli np. spędzenie z nią choć trochę czasu w święta...nadrobienie straconych 25 lat :(...tegoroczne święta Wielkanocne trwały 3 dni, dlaczego nie mogła znaleźć choć pół dnia na to żebyśmy spędziły je razem :( tylko cały czas z narzeczonym....nie rozumiem tego....i jeszcze to że kazała mi usunąć nasze wspólne zdjęcie z którego tak bardzo się cieszyłam, bo praktycznie mamy tylko 2 wspólne fotki...
przykro mi że jestem tylko "przy okazji", tylko wtedy kiedy nie ma nic lepszego do roboty i gdy On nie może przyjechać...
przykro mi że najpierw mi coś obiecuje a potem guzik z tego wynika bo On nie może...
boje się na każdym kroku o to jak będzie wyglądał kolejny dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz