sobota, 25 czerwca 2011

nie rozumiem...

    


znowu czuję się jak piąte koło u wozu...znowu dostaję po dupie bo odważyłam się mieć nadzieję na coś co się nigdy nie stanie :(
wydawałoby się, że jest tak fajnie...że siostra mając wolne przyjedzie do mnie na działkę...przecież wie jak bardzo bym chciała żeby przyjechała...ale nie bo po co :( przecież ona jest bardzo zmęczona, przecież cieżko jest jej znaleźć czas na takie durnoty...tylko ja się pytam dlaczego do licha jak dzwoni Aśka to lecisz jak na zawołanie? Dlaczego gdy ona mówi, ze jej przykro bo nikt do niej nie przyjedzie na grilla to Ty mówisz że staniesz na głowie i zrobisz wszystko żeby do niej przyjechać? Ja się pytam dlaczego tak trudno jest Ci przejechać te 5km dalej i mnie odwiedzić? Dlaczego???? Odpowiedz mi bo nie rozumiem :( Ciebie kosztowałoby to naprawdę niewiele a mnie zrobiłabyś ogromną przyjemność...czy naprawdę tak trudno było Ci to zrobić? Dlaczego mówisz jedno a robisz drugie? Dlaczego mówisz że jestem dla Ciebie ważna a jak przychodzi co do czego to masz mnie gdzieś i nagle Aśka jest najważniejsza albo Beata??

wracam do tego co było i jaka byłam kiedyś...do tego że przestaję ufać ludziom...zamykam się w sobie...mimo wszystko jestem wdzięczna losowi za to, że dał m mi moją kochaną "Ciocię", dzięki której jeszcze jakoś się trzymam choć to czasami jest bardzo trudne...

Dziękuję Ci Ciociu za to że jesteś i że dajesz mi poczucie bezpieczeństwa, bo wiem że mogę na Ciebie liczyć...dzięki Tobie mam jeszcze siły do walki o samą siebie...