poniedziałek, 19 grudnia 2011
nie radzę sobie...
tak właśnie, nie radzę...jestem ze wszystkim sama...nie mam nikogo kto byłby dla mnie oparciem...nikogo kogo miałabym zawsze...myślałam że Ciocia...że Ona...i znowu mój błąd, znowu dostałam po dupie...każdy ma swoje życie w którym nie ma dla mnie nawet odrobiny miejsca...jedynie ja muszę mieć dla wszystkich czas i zrozumienie...
zbliżają się święta...znowu będą dla mnie ciężkie, znowu będzie coś lub ktoś ważniejszy...ja tak nie chcę...ja chcę mieć nareszcie radość z tego co dzieje się wokoło...
tam gdzieś na drugim końcu miasta jest Siostra, dzięki której choć przez chwilę czuję się bezpiecznie, przez tą krótką chwilę w której mnie przytula...te chwile trwają zbyt krótko jednak dla nich tak naprawdę się trzymam...Ona jest moim całym światem...
ja nie chcę świąt...nie chcę już cierpieć przez drugiego człowieka...ile można wytrzymać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)